Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Bubka nie może być za łatwo. Życzę siły i wytrwałości w rozwiązywaniu problemu. W końcu będzie dobrze.

Krzysiu no i dobrze, jak masz siłę to się nie poddawaj. Daj znać jak poszło.
Odpowiedz
Leszek coś w tym jest co piszesz że ma się chorobę od najmłodszych lat- że mnie też nigdy nie był mistrz sportu żaden. Zazwyczaj na jakiś zawodach ze szkoly siedziałam i pisałam wyniki. Nie było dziedziny sportu w której byłam choćby dobra. Dwa pływac nie umiałam i jak mnie wrzucono do wody dla psikusa też jak Kłoda pod wodę.. dobrze że się nie utopilam. Teraz mam lepsza kondycję, wyrobioną.. od 6 lat. A jak podupadam psychicznie to tylko aktywność fizyczna mnie ratuje .
Bubka a mama ? Nie mogłaby pomóc ? Pisałaś że jest niedaleko. Eh co to za zmiany. No makabra. Szok. Ale znam to z autopsji u nas było to samo. Pisałam odwołanie
Odpowiedz
Oj tak, Konga. Nikt też nie mówił, że będzie łatwo Oczko

Wykombinowałem, tylko muszę porozmawiać z kierownikiem czy to się uda. Musialabym pracować na drugie zmiany, skorzystałabym z przywileju, że karmię piersią i pracowała bym 6 godzin. Wtedy Partner kończy o 15, widzimy się ok 30 min i ja jadę do pracy, zaczynam o 16 kończę o 22. Rano ja jestem z Iga, później on. I tak do września. Od września Iga poszłaby już do żłobka. Jakby się nie udało z ta godzina na karmienie, wtedy do akcji wkroczył Babcia Uśmiech 

Tak bardzo obawiałam się reakcji firmy na moje orzeczenie i ogromne było moje zdziwienie jak zadzwoniła Kadrowa (cudowna kobieta!) i wszystko wyjaśniła, zapytała co jest mi potrzebne na moje stanowisko czy jakieś specjalne krzesło, podnóżek czy cokolwiek. Lubię z nią rozmawiać, jest bardzo pomocna. Powiedziała, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. I to się zgadza. 

Także, taki mam plan. Dużo mam planów, tylko nie wiem czy wszystkie wypala. Wczoraj naszła mnie ochota na rower. W tv gościu jeździł i ja miałam wiatr we włosachOczko
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Bubka, ty jesteś teraz wartościowym i cennym pracownikiem. Do wskaźnika zatrudnienia osób niepełnosprawnych liczonym podwójnie. Tylko byś musiała mieć zaświadczenie od lekarza, że chorujesz na SM.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Akinom za bardzo nie rozumiem. Po co zaświadczenie?
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Nie powiedziałabym, jak w firmie są ludzcy ludzie to orzeczenie nie jest problemem, ale niestety uważam że przy przyjmowaniu do pracy raczej niekorzystnie na to patrzą, przynajmniej tak było jak szukałam pracy.
A jak w firmie w której pracowałam od ponad roku powiedziałam o orzeczeniu to miałam wrażenie, że woleliby jakbym się sama zwolniła. Jak pisałam, zależy od ludzi, w moim miejscu nie byli życzliwi.
Cieszę się, że są jednak miejsca, gdzie reagują jak powinni, czyli pytaniem co załatwić, żeby się lepiej pracowało.
Odpowiedz
(13-02-2026, 15:01)Bubka napisał(a): Akinom za bardzo nie rozumiem. Po co zaświadczenie?

Człowiek z SM jest liczony do wskaźnika zatrudnienia osób niepełnosprawnych dla PFRON jako dwie osoby. Wskaźnik dla firmy to zatrudnienie min. 6% osób niepełnosprawnych. Wtedy PFRON dokłada do wynagrodzenia. Pewnie macie też zatrudnionych innych niepełnosprawnych. Najbardziej "opłacalni" są epileptycy i niepełnosprawni umysłowo. Za nich jest wyższe dofinansowanie. SM obniża wskaźnik. Jedna osoba jest liczona jako 2. Tylko musi mieć zaświadczenie od lekarza, że jest chora, bo w orzeczeniu nie ma wymienionej choroby.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Stało się. W walentynki musiałam uśpić swoją kotkę. Miała 16 lat i nowotwór gruczołu mlekowego. Miała jedną operację, ale od razu pojawiła się wznowa, ale z tą wznową przeżyła jeszcze prawie 11 miesięcy. Do tej pory było całkiem nieźle, ale w piątek nagle przestała być sobą i zakończyliśmy jej cierpienie w sobotę.
Dzisiaj dopiero jestem w stanie jakoś funkcjonować, ale to taki stres, że zaraz pojawia się obawa rzutu. Ale może jak pozwolę sobie na żałobę i mam osobę do wsparcia i zrozumienia to po prostu to przetrwamy. Najgorsza ta przenikliwa cisza w domu.
Odpowiedz
Wyrazy współczucia. To okropne przeżycie. Zwierzęta powinny odchodzić razem z nami. Za szybko odchodzą, niestety. Za nikim tak nie ryczalam, jak za moim Erykiem. Żałoba musiała być. A teraz jest nowy członek rodziny. Śmieje się, że to drugie wcielenie Eryka. Urodziła się dokładnie 8 miesięcy po jego odejściu, w tym samym dniu miesiąca. Ma takie jego zachowania, że aż trudno uwierzyć. Nawet fochy jedzeniowe. Tylko swoje trzeba było odczekać między jednym futrem a drugim. Teraz jeszcze czeka nas kastracja, ale to jak się trochę uspokoi, bo póki co to diabeł wcielony :-)
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Konga, bardzo współczuję. Nie umiem nawet opisać co się czuje w takiej chwili, a mam za sobą podjęcie takiej decyzji, jak moja wilczyca zachorowała. Wierzę w to, że kiedyś jeszcze gdzieś tam się spotkamy. Przytulam Serce
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 37 gości