Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia
To jest tragedia. A papierologi i zdjęć żeby im przesłać cała masa. Znajomy miał ostatnio stłuczkę, ale przekaz sprawie firmie która zajmuje się odszkodowaniami. On nie robił nic oprócz odbierania telefonu, a auto zastępcze dostał od razu i wszystko miał załatwione.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
swego czasu żona miała stłuczkę (nie ze swojej winy). ponad rok czekaliśmy na auto... ubezpieczalnia nie chciała uznać, że uszkodzono części oryginalne mimo pism z serwisu. dopiero jak zleciłem ekspertyzę dla DEKRy uznali, że uszkodzono oryginały. ale ponad rok bez jednego auta (zastępcze miałem kilka dni). nie chciałem się szarpać bo szkoda było mi kasy ale jakbym na te 360 dni wziął auto zastępcze i potem domagał się od ubezpieczalni kasy może zaczęliby myśleć
Odpowiedz
Poradnik - jak zamordować kulinarnie niedzielny obiad... Zdezorientowany
Trzeba kupić udziec z indyka, którego nigdy wcześniej się nie jadło. Włożyć całe serce w przyprawienie mięsa wg przepisu znalezionego w necie.
Marynowanie mięsa całą noc. Pieczenie w odpowiedniej temperaturze z dodatkiem warzyw i suszonych moreli i jabłek/bo drób lubi owoce/, przygotowanie kopytek i sałatki. I mamy to! Uśmiech Na talerzach wygląda cudownie, pięknie upieczone mięso, chrupiąca skórka.. Uśmiech I nagle, po pierwszym kęsie...mięso smakuje dziwnie, tzn. w ogóle nie smakuje Huh Jemy oboje i nikt się nie odzywa...do czasu...Musiały nam wystarczyć kopytka i sałatka Duży uśmiech
Odpowiedz
Yasmina ojej. Ja udziec z indyka robię już na pamięć. W zasadzie nawet nie faszeruje przez noc tylko dużo przypraw, papryka kurkuma oregano sól pieprz cebula obowiązkowo , łyżka ketchupu i łyżka porządną musztardy. Daje też masło klarowane. Najlepiej na niższej temperaturze i dłużej wtedy się rozpływa. W zasadzie mi zawsze wychodzi ale średnio lubię Duży uśmiech wolę bardziej tłuste mięso jakieś golonko czy gęsinę.

Mój mąż też by się pewnie nie odezwał. Zazwyczaj po jakimś długim czasie dopiero się dowiaduje że za czymś nie przepada ale w sumie zje wszystko. Gorzej ze mną Duży uśmiech
Odpowiedz
Lusia ja już na pewno nie zrobię, bo nie odpowiada nam smak mięsa. Filet z indyka lubię, a najbardziej, jak upiekę do chleba. Tu jest coś w smaku, podobnie, jak nie przełknę kaczki ani gęsi. Kurczaka w ogóle nie jemy, bo to najgorsze mięso. I golonek też nie lubię.
Odpowiedz
Nie uważam, że kurczak to najgorsze mięso. Od zawsze najbardziej lubiłam kurczaka. Często jest przekonanie, że są tam same antybiotyki i hormony. Rzeczywiście tak było, ale bodajże w latach 60, ale w Stanach, bo tam stosowanie hormonów jest dozwolone do tej pory. Natomiast u nas można stosować tylko antybiotyki jak stado zachoruje, a potem i tak musi być okres karencji zanim kury trafią do rzeźni. Ale tak jest z każdym gatunkiem zwierząt gospodarskich. Rzeczywiście może kurczak długo nie żyje, bo tylko 5 tygodni aktualnie, ale wynika to głównie z genetyki i odpowiedniego karmienia. Kilka lat studiów zootechnicznych daje inne spojrzenie na hodowlę zwierząt.

Natomiast jak nie odpowiada Ci smak mięsa to już inna kwestia ? Ja nie lubię zbytnio wieprzowiny, zapach surowego mięsa jest dla mnie bardzo nieprzyjemny, być może po praktykach na fermie zarodowej. Natomiast sam widok wołowiny wywołuje u mnie napad ślinianek.
Odpowiedz
Powiem tak, coś w tych antybiotykach i sterydach w kurczakach jest. Jak mój kot się kończył i nie chciał już nic jeść, zaczęłam mu pałki gotować i to go postawiło na nogi trochę. Pociągnął dłużej prawie 3 miesiące. Z resztą, to był ewenement. 20 lat z nami był. A teraz mamy jego kolejne wcielenie.

(01-04-2026, 07:03)Konga napisał(a): Nie uważam, że kurczak to najgorsze mięso. Od zawsze najbardziej lubiłam kurczaka. Często jest przekonanie, że są tam same antybiotyki i hormony. Rzeczywiście tak było, ale bodajże w latach 60, ale w Stanach, bo tam stosowanie hormonów jest dozwolone do tej pory. Natomiast u nas można stosować tylko antybiotyki jak stado zachoruje, a potem i tak musi być okres karencji zanim kury trafią do rzeźni. Ale tak jest z każdym gatunkiem zwierząt gospodarskich. Rzeczywiście może kurczak długo nie żyje, bo tylko 5 tygodni aktualnie, ale wynika to głównie z genetyki i odpowiedniego karmienia. Kilka lat studiów zootechnicznych daje inne spojrzenie na hodowlę zwierząt.

Natomiast jak nie odpowiada Ci smak mięsa to już inna kwestia ? Ja nie lubię zbytnio wieprzowiny, zapach surowego mięsa jest dla mnie bardzo nieprzyjemny, być może po praktykach na fermie zarodowej. Natomiast sam widok wołowiny wywołuje u mnie napad ślinianek.

W sklepie mięsnym to ja bym pracować nie mogła. Brzydzę się każdego mięsa. Nic na to nie poradzę. Jak robię to na obiad, to nie jestem w stanie spróbować.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
(01-04-2026, 07:03)Konga napisał(a): Nie uważam, że kurczak to najgorsze mięso. Od zawsze najbardziej lubiłam kurczaka. Często jest przekonanie, że są tam same antybiotyki i hormony. Rzeczywiście tak było, ale bodajże w latach 60, ale w Stanach, bo tam stosowanie hormonów jest dozwolone do tej pory. Natomiast u nas można stosować tylko antybiotyki jak stado zachoruje, a potem i tak musi być okres karencji zanim kury trafią do rzeźni. Ale tak jest z każdym gatunkiem zwierząt gospodarskich. Rzeczywiście może kurczak długo nie żyje, bo tylko 5 tygodni aktualnie, ale wynika to głównie z genetyki i odpowiedniego karmienia. Kilka lat studiów zootechnicznych daje inne spojrzenie na hodowlę zwierząt.

Natomiast jak nie odpowiada Ci smak mięsa to już inna kwestia ? Ja nie lubię zbytnio wieprzowiny, zapach surowego mięsa jest dla mnie bardzo nieprzyjemny, być może po praktykach na fermie zarodowej. Natomiast sam widok wołowiny wywołuje u mnie napad ślinianek.
Kurczak jak kurczak - każdy ma inne zdanie. Prowadzę bar, mam do czynienia z każdym rodzajem mięsa i już potrafię rozpoznać, jakie jest z dobrej hodowli, a które nastrzyknięte tym i owym. Jak rozklepuje się filet z dobrego drobiu, a jak z innego... A ja czasami upiekę skrzydełka, ale rosół np. gotuję na indyku.
Wołowina - zazdroszczę tym, którzy potrafią doszukać się w niej smaku i zachwycają się np. stekami. Próbowałam to zjeść z grilla, z patelni, w restauracji pięknie podane - nie da rady. Bez smaku, twarde, no może zapach takiego usmażonego steka jest przyjemny.
W ogóle ograniczam jedzenie mięsa, bo wolę makaron włoski, zapiekankę, pizzę, no ewentualnie tradycyjnego schabowego z zasmażaną kapustą Duży uśmiech
--------------------------------------------------------------------
Akinom coś w tym jest, ale np. weterynarze też przestrzegają, żeby np. psom nie dawać drobiu, bo powoduje alergię.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości