Cześć wszystkim

Od ponad tygodnia biorę pełną dawkę Tec i nie odczuwałam większych problemów. Pierwszy "flash", kiedy wzięłam w ogóle pierwszą, jeszcze słabszą tabletkę, był najsilniejszy. Ale nie wiem, czy to w ogóle można nazwać flashem, bo nie miałam takich objawów, jak tu ludzie opisywali. Piekły mnie trochę uszy, szyja i dekolt, były lekko zaróżowione, ale daleko było do wisienki, jaką tu dziewczyny opisywały, zwłaszcza że twarz ani mnie nie piekła, ani nie była czerwona. Najgorsze było swędzenie dekoltu i ramion. Takie ataki swędzenia zdarzyły mi się jeszcze 2 albo 3 razy. I w ogóle, odniosłam wrażenie z wypowiedzi tutaj, że flashe są "zero-jedynkowe": albo są, albo ich nie ma. A u mnie to pieczenie i swędzenie pojawiają się prawie zawsze, ale w różnym nasileniu, zwykle niewielkim. Ot, lekkie pieczenie uszu, na które normalnie nie zwróciłabym uwagi, gdyby nie to, ze wiem, że biorę Tec.
Z brzuchem nie miałam większych problemów. Kilka razy mnie przeczyściło i brałam wtedy loperamid, potem przez 2 dni się nie załatwiałam, potem 2-3 dni normalnie, a potem znów sr...czka, loperamid i abarot.
Od początku brałam probiotyk (Trilac albo Lacidophil, polecacie coś innego?) i pantoprazol, ale wczoraj nie wzięłam, w dodatku trochę poszalałam z jedzeniem (karkówka z grilla) i teraz żałuję. Żoładek boli mnie okropnie, mam skurcze, biorę No-spę w maksymalnej dawce, ale i tak chwilami czuję ściskanie w nadbrzuszu. Pół nocy nie spałam, jestem dzisiaj zupełnie zdechła. Może to się nakłada na te upały i mój ogólnie gorszy stan (rozpaczliwie potrzebuję rehabilitacji).
Czy zdarzały się Wam takie boleści żołądka i czy wracało to potem do normy? Boję się, że nie będę mogła brać Tec, ale to chyba jeszcze za wcześnie, żeby snuć takie scenariusze.