Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Oj Bubka strasznie przykre to jest. Wiem, jak to boli. I jakie to niesprawiedliwe. Człowiek oddałby wszystko za to, żeby się tylko udało. 4 lata przez to przechodziłam. Stymulacja, piękne jajeczka, pregnyl na pęknięcie, nadzieja i dupa. I tak co miesiąc. I życzę Ci z całego serca, żeby się udało jak najszybciej, bez tych wszystkich czarów marow. Ot, tak po prostu.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 630
Liczba wątków: 3
Dołączył: Mar 2021
Reputacja:
9
14-04-2022, 14:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-04-2022, 17:47 przez Tosiia.)
(14-04-2022, 08:28)marcepanka napisał(a): (13-04-2022, 21:25)Tosiia napisał(a): u mnie troche zamieszanie i z diagnoza i z leczeniem ...
Obecnie juz nie mam SM, a mam diagnoze 'nawracajace poprzeczne zapalenie rdzenia', ale i tak zalecane leczenie jest leczeniem stosowanym przy SM - leczenie Kesimpta ... Tez mam teraz 'problemy' z powodu diagnozy, bo musze czekac na decyzje Kasy Chorych czy pokryja koszty leczenia Kesimpta przez to ze nie mam SM, a jest to lek dopuszczony do leczenia SM, a nie poprzecznego zapalenia rdzenia .... Współczuję zamieszania z lekiem. A na podstawie jakich badań wykluczono SM a stwierdzono nawracajace poprzeczne zapalenie rdzenia? Przyznam że nawet nie wiedziałam że jest odmiana nawracająca.
chyba nie istnieje taka odmiana ... ale mysle, ze nie mogli mnie do niczego podpasowac wiec wspisali to co pewne czyli to, ze zapalenie rdzenia jest nawracajace, ale nie spelniam kryteriow SM, ani Devic'a (ufff) ani choroby z przeciwcialami anty-MOG, ani toczenia i boreliozy, ale i tak nie wiem dlaczego nie zdiagnozowali mnie po prostu jako rdzeniowe SM (jest demielinizacja na tle autoimunologicznym + prazki obecne) by ominac teraz problemy z lekiem ...
Liczba postów: 630
Liczba wątków: 3
Dołączył: Mar 2021
Reputacja:
9
14-04-2022, 16:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-04-2022, 16:04 przez Tosiia.)
Bubka przykro mi  Trzymaj sie
Liczba postów: 135
Liczba wątków: 2
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
2
Bubka, ja też wiem jak to boli... Przytulam bardzo, bardzo mocno
Liczba postów: 1 399
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
17
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Liczba postów: 854
Liczba wątków: 1
Dołączył: Paż 2021
Reputacja:
10
15-04-2022, 11:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-04-2022, 11:20 przez Lusia98.)
Ja czuję się chyba że mam rzut albo dalej jeszcze pozostałości tego wirusa-grypy. Czekam cierpliwie aż samo przejdzie. Nie uśmiecha mi się sterydoterapia przez święta.. Dwa ostatnie "gaszenie" rzutu w 2019 wywołało cała lawinę rzutów w 2020 :].. eeh dziś luzuje ewidentnie.
Ale jak tak czytam że ktoś miał rzut w 8 czy 10 lat temu i potem tyle lat spokoju.. zazdroszczę  choć no z drugiej strony są też gorsze choroby od tej Naszej  i w dalszym ciągu stwierdzam że w naszym przypadku najbardziej niebezpieczna jest depresja :]
Liczba postów: 547
Liczba wątków: 11
Dołączył: Wrz 2018
Reputacja:
15
Bubka, bardzo mi przykro. Smutno mi ogromnie :-(
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Ja miałam 15 lat spokoju, za to teraz SM daje czadu.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 1 130
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
21
Bubka kochana, nic nie napiszę...po prostu przytulam Cię mocno 
----------------------------------------------------------------------------------------
Jestem zmęczona, tak po ludzku, mamę musiałam odwieźć do domu, bo dwie noce nie spałam, bo mama się spakowała i chce do domu i tak w kółko. Odwiozłam ją w poniedziałek, a w środę stan taty po covidzie bardzo się pogorszył. Dwa razy wzywałam pogotowie, ale nie widzieli wskazań do przyjęcia do szpitala. Biegam między nimi i knajpą i dziś moje siły powiedziały stop - nogi mi zesztywniały i ledwo dojechałam do domu. Na wtorek mam umówioną pielęgniarkę.
Ale...koniec marudzenia...mamy Święta i życzę Wam zdrowych, radosnych i rodzinnych
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
A ja się nie mogę śmiać. Tak szczerze, pełna gębą. Tak jak się całe życie śmiałam. Śmiech zaczyna mnie dusić. Nie mogę oddychać, coś się zatyka i nie mogę nabrać powietrza. Zdarzało się mi takie coś, ale incydentalnie, a teraz jest to coraz częstsze. Nawet i codziennie ostatnio. Ja się boję, że przez ten śmiech się pewnego pięknego dnia uduszę.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
|