Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Yasmina  Serce Serce Serce
Ogromne serca dla Ciebie Przytulanie
Brak mi słów.. A ludzie wokół Ciebie są wspaniali Serce
Odpowiedz
Dużo sił w walce z przeciwnościami losu i zusu. Strasznie współczuję i jednocześnie cieszę się, że nie jesteś z tym sama. Życzę Ci aby jak najszybciej udało się wrócić do normalności i spokoju. Siły i wsparcia!
Odpowiedz
O matko, Yasmina !!! Jakim cudem to się stało?! Wypadek czy podpalenie? Współczuję i gratuluję przyjaciół i znajomych.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Dziękuję Wam bardzo. Akinom to było przepięcie i zapalił się olej we frytkownicy. Ściany i podłogi czarne od sadzy, nawet dokumenty w szafie w najdalej położonym pomieszczeniu były czarne. Moje dziewczyny chcą już sprzątać i wrócić do pracy. No i najważniejsze, że nic się nikomu nie stało.
Odpowiedz
No to tyle dobrze. Jak to mówią szczęście w nieszczęściu. A ubezpieczyciel to sobie jaja jakieś robi. Jak tak można.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Kurcze ale wydarzenia a ja myślałam że u mnie się dzieje !!! Yasmina niestety ten ZUS w Polsce to jakis dramat.. ale mam nadzieję że z nimi wszystkimi uda Ci się wygrac

Szybkiego powrotu do gotowania
Odpowiedz
Jak nie pożar w poniedziałek to zalanie. Dziś u nas było 34 stopnie, w sypialni na górze sauna więc Pan Mąż poszedł otworzyć okna umieszczone na spadzistym dachu. Potem rozpętała się burza i tak sobie lał deszcz. Nie wiem ile czasu minęło, jak mówię ”mamy okna na górze otwarte”. I bieg, a w pokoju…pływa sobie woda tak mniej więcej do połowy pomieszczenia. Najbardziej to chyba się ucieszyły kwiaty to podlała je deszczówka Duży uśmiech . No i mop i szmaty w dłoń i zaczynamy… Dywaniki, z których lała się woda zniesione na dół i wyniesione na taras, a tym samym podłoga na dole mokra. Nie ma to jak mycie podłogi o 22.30. Na to wszystko wyłączyli prąd. Kot wrócił w stanie wskazującym na nasiąknięcie deszczem Duży uśmiech . Piękna nasza Szeflera/kwiat/ wywaliła się na tarasie tak wiał wiatr. Ogólnie…całkiem udany wieczór. Duży uśmiech Chyba zacznę nie lubić poniedziałku.
Odpowiedz
Mi zalało pokój. Pojechaliśmy do sklepu. Okna były pozamykane. W międzyczasie zaczęła się burza , strasznie lało. i nie wiem jakim cudem woda pociekła pod parapetem. Spółdzielnia wymieniała okna pięć lat temu. Nigdy się coś takiego nie stało. A tu młoda weszła do pokoju i wlazła w kałużę. Mam nadzieję, że paneli szlak nie trafi. I żeby było śmieszniej mieszkamy na parterze.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
U nas jak kiedyś lało to niestety też mieliśmy plamę na suficie :o nie wiem jakim cudem ta woda się przedostała na strych przez dach ale to te wrześniowe opady gdzie była też u nas powódź. Oczywiście ostatnia niepogoda też nam znów zabrała w powietrze trampolinę dobrze że na drzewie się zatrzymała .
Odpowiedz
To macie przygody. Odebrałam dzisiaj wynik z majowego rezonansu. Brak nowych zmian. W szpitalu spędziłam trochę mniej czasu niż ostatnio po 3,5 godzin. Tragedia.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 19 gości