Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Mija 16 dzień, jak choróbsko nie odpuszcza. Po pierwszym trzydniowym antybiotyku dostałam kolejny, który też nie pomógł. Nadal kaszel i to paskudny i już mi brak pomysłów jak sobie pomóc. Chrypkę mam okropną, ledwo mówię. Została mi jeszcze wizyta u laryngologa, bo może mam jakąś bakterię w gardle i trzeba podać odpowiedni lek.
--------------------------------------------------------------------
Wczoraj spadł pierwszy śnieg, jest pięknie Uśmiech
Odpowiedz
A to ja 11 dzień bez papierocha Duży uśmiech
I wahania pogody też przeziębienie wywołało
Odpowiedz
Yasmina weź od razu wymaz z gardła żeby ten lek coś zdziałał.
Gratulacje Krzysiu ! I oby jak najdluzej bez nałogu.
Konga a jak podróż do ? Bo chyba sporo trwała ? To mnie zawsze odstrasza. Mogę lecieć max 4-5 h. Więcej bym nie chciała tymbardziej z dziećmi. Może kiedyś z mężem pozwiedzamy jak oni podrosną choć już szkolne dzieci więc przeleciało u Nas..
Ale jakby nie było takie podróże na zwiedzanie z dziećmi to męka. Niestety.
Mnie bierze chandra jesienno zimowa. Ah nie lubię. Jeszcze leje dziś cały dzień, ciemno od rana do wieczora. Blee. Trochę ponarzekac muszę Duży uśmiech
Odpowiedz
Lot nie należy do najprzyjemniejszych. 12 godzin to całkiem sporo, ale że lot zaczynał się po 22 to jednak większość czasu przespałam. Lot akurat bezpośredni, po starcie posiłek, przed lądowaniem posiłek, w trakcie można sobie filmy oglądać na ekranie, ale po angielsku wszystko, łącznie z napisami. Niby powinno się chodzić w trakcie lotu, chyba z raz poszłam do wc. Trochę po wielu godzinach nogi spuchły. Na następny raz wezmę specjalne skarpety, a na powrót mam kapcie. Do przeżycia. Z dziećmi może być trochę gorzej, chociaż takie małe dostają łóżeczka przyczepiane do ściany.
Odpowiedz
Konga, ale mieliście super wyprawę. Uśmiech
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A ja jestem po laryngologu i co? Efektem przebytej infekcji wirusowej nie domykają mi się fałdy głosowe, stąd ta chrypka i kaszel. Dostałam tabletki, syrop i lek wziewny. Jest trochę poprawy, ale to może potrwać do dwóch tygodni. Najważniejsze, że mogę ruszyć się z domu Duży uśmiech
Odpowiedz
Yasmina trzymaj się dzielnie i nie szalej zbytnio jak możesz ruszyć z domu. Ja wczoraj tez leżałam jak wrak ale musiałam wyjść z domu bo dzieci trzeba odebrac potem zawieść i tak w kółko. Myślę czy nie kupić sobie jakiegoś rowerku stacjonarnego czy bieżni tylko gdzie to trzymać Duży uśmiech
Odpowiedz
Dziś jest 13 grudnia...minęły 44 lata od wprowadzenia stanu wojennego...wtedy to też była niedziela. Jakoś czas nie zamazuje tamtego grudniowego dnia i wszystkich następnych. Miałam 18 lat... nie było nic... tylko sucha informacja powtarzana co godzinę beznamiętnym głosem w TV.. przez moją ulicę jechały czołgi...moja mama za granicą na kontrakcie do wieczora nic nie wiedziała, a potem strach co tu się dzieje. Puste ulice, patrole, zima...
Odpowiedz
I Teleranka nie było, a my nic nie wiedzieliśmy. Nic. Czy w poniedziałek pójdziemy do szkoły czy nie. I jeszcze ruskie wojsko i czołgi i gaz łzawiący... Oj działo się. Jakby nie wprowadzili stanu wojennego, to wojsko radzieckie długo by się nie zastanawiało. A tak trochę ich Jaruzelski przystopowal. Tylko dzięki temu nie było wojny i wielkiej masakry.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
O koleżankom się wzięło na wspomnienia... Ja na szczęście, nieszczęście - nie miałam okazji tego przeżyć choć chwilami żałuję że nie urodziłam się 20 lat wcześniej... Pewnie z tego względu że teraz to wszystko zmierza ku gorszemu, jednak.
Kurcze obudziłam się dziś w miarę ale cały dzień chodzę jak zombie, a przecież spałam 8h...po za tym mam jakieś dziwne lęki w sobie- czarnowidztwo to moja specjalność.
Bubka jak Twoja rehabilitacja ? Zaczęłas ? Ostatnio gdzieś mi mignelo historia jednej Pani na YouTube i ona z SM PP mówiła że na początku rehabilitacji nic nie była w stanie zrobić a teraz codziennie ćwiczy i się zmusza bo wie że dużo lepiej się czuję.
Odpowiedz
A ja coś złapałam fajnego. Katar po pachy, kaszel, gardło. I żeby było śmieszniej jutro muszę do ZUS, bo mam komisję rentową. Masakra. Jakoś muszę dać radę. Mąż że mną jedzie, tylko jego też zaczyna coś brać. Szkoda, że tydzień nie poczekalo, bo bym miała święty spokój na święta, a tak znowu wędrówka ludów. Brrr, jak ja nie cierpię świat.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 12 gości