Ocena wątku:
  • 10 głosów - średnia: 4.6
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Czasami jest tak, że decyzję podejmujemy bardzo długo, musimy do niej "dojrzeć". I to wszystko zależy od człowieka. U mnie takie decyzje przychodzą łatwo, położyłam wypowiedzenie nie mając żadnych planów ani żadnej nowej pracy. Po prostu stwierdziłam, że jak jest mi źle to trzeba to zmienić. A jak będzie? Pomyślę o tym jutro/to słowa Scarlett z Przeminęło z wiatrem/.
Myślę Tosiu, że nie warto tkwić w takiej nicości, trzeba podjąć decyzję. Odwlekanie nic nie da. Nie jest to przecież dla Ciebie komfortowe.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lessero - jeżeli ktoś chce się rozwijać to nigdy nie będzie się czuł komfortowo, zawsze będzie parł do przodu.
Nie wiem czy świat zapewnia nam/nawet złudne/ poczucie komfortu. Żyjemy w takich czasach, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć co będzie jutro i każda zmiana może wywoływać strach. Nie wiem też czy istnieje coś takiego, jak ćwiczenie pewności siebie. To zależy od charakteru człowieka, ale decydujesz się na wegetację, albo działasz.
Odpowiedz
Hej. Trochę Wam pomarudze, dawno tego nie robiłam.

Miałam dzisiaj komisję dotycząca świadczenia, Panie bardzo miłe. Wszystko trwało ok 20 min. Teraz na decyzję trzeba poczekać do 8 tygodni. Zobaczymy co to będzie, nie nastawiam się nawet na najniższy próg.

Byłam w czwartek w szpitalu ( zresztą od początku maja jestem w nim prawie codziennie, ale o tym za chwilę), w rezonansie nic się nie zmieniło, czyli na plus, ale mój stan jest na minus. W sierpniu kolejna wizyta i rozmowa dotycząca zmiany leku na zeposie lub ponvory. Do tego czasu muszę przestać karmić piersią, żebym mogła się zaszczepić na półpasiec. Z jednej strony bardzo się cieszę, ale z drugiej trochę się boje. Wiem, że to jeszcze sporo czasu, ale głowa już pracuje.

Maj zaczął się dla mnie tragicznie. Przez to mój stan jest tragiczny. Mój brat miał wypadek, od 1 mają jest w śpiączce farmakologicznej, Jego stan był tragiczny, teraz jest już troszkę lepiej, po niedzieli mają próbować go wybudzać. Jest młody, miał tyle planów, zrobił kolejne prawo jazdy, kupił sobie swój wymarzony motor i przez najbliższe parę lat na pewno na nim nie pojeździ. Przez wypadek stracił nogę, ale najważniejsze, że żyje i że w głowie nic się nie stało. Jak się o tym dowiedziałam to z automatu odjęło mi nogi, żeby do niego chodzić musiałam iść z kimś bo sama nie dałam rady. Teraz jest już ciut lepiej ze mną. Pytałam lekarza czy to nie jest rzut, powiedział że nie, że to po prostu stres zrobił swoim. Modlę się codziennie o Niego i o siebie.

4 maja miałam wrócić do pracy, ale kierownik zadzwonił i powiedział, że wie co się stało i żebym może nie przychodziła do pracy, poszłam na tydzień urlopu. W tym tyg byłam 3 dni w pracy, było fajnie. Tak szczerze to trochę sobie tam odpoczywam, tylko gorzej z Iga. Po 3-4 godzinach mojej nieobecności zaczyna się płacz, marudzenie i wszystko na raz. Teraz pracowałam 4 godziny a od poniedziałku muszę już 6. To mnie też stresuje. Stresuje mnie to, że Ona się stresuje no i Partner. Masakra. Te życie jest takie do bani nieraz...
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Bubka straszne.. współczuję.. trzymaj się mocno.
Oby Brat dziś się obudził- trzymam kciuki.
Masz rację że życie do bani jest często i niesprawiedliweSmutny
Odpowiedz
Współczuję straszliwie. Stres przeogromny i to jeszcze przez tak długi czas. Nic dziwnego, że objawy są uciążliwe. Oby jak najlepiej się ułożyło.

A ponarzekać czasem zdrowo. Nieszczęścia podzielone ważą odrobinę mniej. W ogóle mam wrażenie, że ten rok 2026 nie należy do najszczęśliwszych. Co chwilę słyszę o jakichś trudnych zdarzeniach wśród znajomych. Trzeba trzymać się myśli, że to wszystko minie...
Odpowiedz
Konga tez odnoszę wrażenie że ten "rok konia" wcale nie jest fajny...
Ktoś mi kiedyś napisał na forum że nie ma co narzekać na mijający rok bo następny zawsze może być gorszy. I póki co się sprawdza.
Jak człowiek myśli że ma SM i już gorzej być nie może to jednak zawsze jest coś gorszego...
Mi też coś ostatnie dni nie sprzyjają.. nie mogę się dogadać z partnerem. Niestety chyba przelewam frustrację na najbliższych .
Bubka myślę że Twojej malutkiej nic się nie stanie.. tak to jest że my kobiety decydując się na dzieci mamy bardziej "przerąbane". Emocjonalnie i zadaniowo bardziej na nas to wszystko spada.
Odpowiedz
Tak, to racja. Wczoraj zabrakło mi 15 min aby zaliczyć dniówkę. Dzisiaj wstałam połamana, ze stanem podgorączkowym i żyletkami w gardle. Tylko się na pracowałam.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Tak niestety anginy, jelitowki i jakiś nowy wirus w obiegu...
Mam nadzieję Bubka że jest już lepiej i obędzie się bez antybiotykoterapii..
Mi dziś słabo ze względu na ilość problemów w firmie.
Mamy niedługo zaplanowany urlop ale pierwszy raz najchętniej bym go odwołała.

Tak niestety anginy, jelitowki i jakiś nowy wirus w obiegu...
Mam nadzieję Bubka że jest już lepiej i obędzie się bez antybiotykoterapii..
Mi dziś słabo ze względu na ilość problemów w firmie.
Mamy niedługo zaplanowany urlop ale pierwszy raz najchętniej bym go odwołała.
Odpowiedz
To nowe mnie trzyma od 6 maja i nie odpuszcza. Właśnie dzisiaj wzięłam antybiotyk. Już nie mam siły kaszleć. Wszystko mnie boli. I śmieję się, że będę miała pięciopak na brzuchu, jak tak dalej pójdzie. Bez siłowni.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Oj dziewczyny, przykro się czyta, że spotykają Was i kłopoty i choróbska Smutny

Bubka, Tobie bardzo współczuję i tylko trzeba mieć nadzieję, że wszystko się dobrze skończy. A Igunia - też z czasem przywyknie. 

Kiedyś pisałam, że zamarzył mi się zielnik i że posadziłam rozsady. Jak trochę powyłaziły z ziemi przesadziłam do większych doniczek, ale mi się poplątały i teraz już kiedy rosną mam koper pomieszany z pietruszką i czymś tam jeszcze. A z dwóch doniczek zasadzonej bazylii wyrósł jeden pędzik bazyli...no to jest osiągnięcie Duży uśmiech Nie wiem gdzie podziały się pozostałe. Huh
Ale za to w ogrodzie kwitnie czerwona azalia i rododendron, taras już obsadziłam kwiatami.
Na szczęście dziś już było słonecznie i cieplej, bo ostatnio to była tragedia.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Lusia, urlop to najważniejsza rzecz, gdzie się wybieracie?
U nas też już plan jest gotowy Duży uśmiech
Odpowiedz
Yasmina opowiadaj o Twoim planie, ciekawa jestem. U Ciebie zawsze pełno przygód.
My mamy lecieć do krajów arabskich więc mi się nie chce. W dodatku w szczycie sezonu heh.
No nic zobaczymy. Chętniej jechałbym na biwak ale tak to jest że bardziej dzieci tu mają pole do popisu w tych sprawach a my za dużo nie mamy do gadania.
Po za tym dużo ostatnio się dzieje więc wolałabym w domu zostać. Dużo mam stresu. Niestety większość sama sobie funduje. Szkoda że człowiek nie może się wyłączyć
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 23 gości