Liczba postów: 2
Liczba wątków: 0
Dołączył: Gru 2024
Reputacja:
0
12-03-2025, 16:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-03-2025, 01:26 przez ludler.)
(13-01-2025, 19:33)Akinom napisał(a): Fruu, pamiętaj, ze pod latarnią najciemniej hahaha Maz włamywał się do własnego samochodu pod komenda policji i jeszcze mu pomagali hahaha. Pech chciał że zatrzasnęły się kluczyki. Włamanie do tico nie było zbyt trudne. Zwłaszcza z pomagierami.
Strona jest niezwykle intuicyjna, dzięki czemu cały proces zamówienia zajmuje tylko kilka minut przejdź do strony. Wybiera się produkt, dodaje własny tekst lub grafikę, a resztą zajmują się oni. Co więcej, dostawa jest błyskawiczna, więc to świetna opcja nawet wtedy, gdy zapomni się o ważnej okazji i trzeba znaleźć coś na ostatnią chwilę.
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Nad morzem byliśmy, trochę daleko od domu, gdzie zostały drugie kluczyki. W Darłowie to chyba było. Już nie pamiętam...
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 1 130
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
21
Dla wszystkich obecnych posiadaczy owczarków/czyli mnie / i przyszłych...
"Owczarek niemiecki to pies dla ludzi, którzy myślą, że mają Rambo na 4 łapach. A tak naprawdę przygarnęli czołg z defektem fabrycznym. Myślałeś, że bierzesz lojalnego, mądrego psa…nie…wziąłeś 40kg żywego burdelu na 4 łapach, który będzie ci demolował życie bo ma misję zniszczyć wszystko co kochasz. Zapomnij o spokojnym spacerze. On ciągnie, jak pociąg towarowy, bo musi dotrzeć wszędzie pierwszy. Pies sąsiada – atak, krzak się poruszył – atak, wiatr zawiał – atak. Zresztą…bohater…możesz mieć rękę ze stali, ale i tak po roku z tym koniem będziesz wyglądał, jak kulturysta, bo on nigdy nie przestaje biec. A ta ich obsesja na punkcie piłki. Możesz mu rzucić piłkę raz i drugi – koniec życia. Będzie na ciebie patrzył, jakbyś był mu winien dług życia. Nie interesuje go twój bol, twoje zmęczenie, twoja egzystencja. Ty rzucaj, bo jak nie rzucisz to się zacznie terror. I przestań powtarzać, że to pies obronny, tak… jasne…obroni cię przed własnym cieniem, wyje do drzwi, jakby za nimi stał demon, a jak ktoś faktycznie wejdzie do domu to nagle on jest wielkim przyjacielem ludzi. Ale nie na co dzień musi odwalać sceny z Pitbulla. O 3 w nocy, bo kot przeleciał mu pod oknem i te odgłosy wycia, szczekanie, warczenie o 2 w nocy, o 4 nad ranem – ty już spisz w hałasie wojennym, bo ten pies nie ma opcji trybu cichego. Podsumowanie – masz owczarka to nie masz życia. Masz terrorystę, który cię wykończy, a na końcu spojrzy na ciebie tym swoim „kocham cię” wzrokiem i ty frajerze mu znowu uwierzysz."
Liczba postów: 1 130
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
21
Dziś o wyższości psa nad kotem podczas akcji ratowniczej u vetki
Dwa tygodnie temu mój kot Tolek po powrocie z ustawki z innymi kotami rzucił się na jedzenie, ale niestety po dwóch kęsach skończył jeść, bo ciężko mu było łykać.
Oczywiście następnego dnia do vetki, ale nie miałam w czym go przewieźć, pożyczyłam od sąsiadki. Godzinę czasu wsadzałam gadzinę do niego, drapał, prychał, w końcu się schował w garażu. Na dodatek potem się okazało, że źle otworzyłam ten pojemnik, ale co się dziwić, jak nigdy w takim nie woziłam. W końcu udało mi się go złapać i wcisnąć do „nosidełka”. U vetki zrobiono RTG przełyku i znaleziono ciało obce, a to znaczy, że trzeba jechać dalej do kliniki, w której jest endoskop i trzeba natychmiast mu to wyjąć. OK, wróciłam do domu, specjalnie wjechałam do garażu, żeby mi nie uciekł, brama zaczęła się zamykać, Tolek przedarł się przez klatkę i zwiał. No to czekam aż wróci. Zadzwoniłam do jednej kliniki, pani powiedziała, że przed tym zabiegiem trzeba zrobić badanie krwi i EKG, ze względu na narkozę, a termin jest na jutro. Zostawiłam to bez komentarza i zadzwoniłam do drugiej kliniki, a tam pani od razu poprosiła do telefonu lekarza, który krótko powiedział „natychmiast przyjeżdżać”. No, ale kota nie ma. Czekałam, aż Pan Mąż wróci, w międzyczasie pojawił się uciekinier. Wpakowaliśmy go do klatki i jazda. Ale nagle Tolek pojawił się na ramieniu męża wystraszony…znowu wylazł z klatki. Trzeba się zatrzymać i wsadzić go z powrotem. Ale nie można otworzyć drzwi. Pan Mąż trzymał go, ja przeszłam do tyłu, znowu pakowanie do klatki i jeszcze obwiązaliśmy klatkę espandolem. Okazało się też, że żadne dodatkowe badania nie są potrzebne, bo jest zagrożenie życia i natychmiast na stół. Po godzinie lekarz wraca z jakimś malutkim zawiniątkiem, w którym była 15-cm trawa i druga trochę krótsza, ale bardzo ostra. Trudno mu było powiedzieć jak to się stało, że jeden koniec trawy wystawał z przełyku, a drugi koniec był w nosie. Zalecono nie karmienie, bo może mieć podrażniony przełyk, ale Tolek od razu wpadł do mleka, a potem darł się, że jest głodny. Wenflon następnego dnia wyjęłam sama, trawkę zachowałam na pamiątkę, a Tolek jest cały i zdrowy.
Liczba postów: 547
Liczba wątków: 11
Dołączył: Wrz 2018
Reputacja:
15
No cieszę się razem z moją Caro, że Tolek zdrów i cały. Tylko oboje nie rozumiemy, czemu do przejmującej historii ratowania Tolka próbowałaś wmieszać jakiegoś psa? Przecież wszystkie koty i kotki (może i tam feminizm dotarł, tfu, felinizm :-D ) wiedzą, że to pierwsze zdanie w poprzedniej wypowiedzi jest zupełnie bez sensu :-D
Liczba postów: 1 130
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
21
Fruu, masz rację, ale tak się rozpędziłam w opisywaniu, że pominęłam psy i to nie jakieś, tylko moje dwie wilczyce, bo na ich przykładzie mogę pokazać ich wyższość
I Whisky i Cola pozwalają sobie założyć obrożę/oczywiście w całkowitym przeciwieństwie do kota/, merdając radośnie ogonami kierują się do otwartego bagażnika, w którym czeka na nich klatka do wygodnej jazdy/oczywiście wożę je pojedynczo/. Po drodze nie wydają żadnych dźwięków, grzecznie leżą lub podziwiają okolice. Z bagażnika wyskakują, nie uciekają, maszerują do vetki. Tam jest trochę gorzej, bo są oporne przy wykonywaniu badania, ale smakoszki czasami pomagają. Kot raczej smakoszka nie przyjmuje
Liczba postów: 1 130
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
21
Jak przeczytałam pierwsze zdanie to na prawdę myślałam, że to jakiś poradnik, a potem tylko się smiałam
JAK PODAĆ KOTU TABLETKĘ
1. Weź kota na ręce, otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę. Umieść palec wskazujący i kciuk prawej ręki po obu stronach pyszczka i naciśnij, lekko trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej ręki. Gdy kot otworzy pysk, wpuść tabletkę, pozwól mu zamknąć pysk i przełknąć.
2. Podnieś tabletki z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu. Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.
3. Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmemłaną tabletkę.
4. Wyjmij nową tabletkę z opakowania. Otocz kota lewym ramieniem, jednocześnie trzymając lewą ręką wierzgające tylne łapy. Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej ręki wepchnij tabletkę tak głęboko, jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.
5. Wyciągnij tabletkę z akwarium, a kota z garderoby. Zawołaj do pomocy żonę.
6. Przyduś kota do podłogi, klinując go kolanami, a jednocześnie trzymając wierzgające przednie i tylne łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie, warczące odgłosy, wydawane w tym czasie przez kota. Niech żona przytrzyma jego głowę, jednocześnie wpychając mu drewnianą linijkę między zęby. Następnie wsuń tabletkę między rozwarte żeby i intensywnie pogłaszcz kota po gardle, co skłoni go do przełknięcia.
7. Rozpakuj następną tabletkę. Ściągnij kota z karniszy. Zanotuj sobie, żeby kupić nowe firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy, możesz je sobie posklejać później.
8. Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie tak, aby spod jej pachy wystawała tylko jego głowa. Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka otwórz kotu pysk i wcisnąwszy rurkę między rozwarte zęby, mocno wydmuchnij tabletkę do środka.
9. Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi. Wypij jedną butelkę piwa, żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach. Zabandażuj żonie ramię, a następnie przy pomocy wody z mydłem usuń plamy krwi z dywanu.
10. Przynieś kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach kredensu tak, żeby przez szczelinę wystawała mu tylko głowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczką od herbaty i za pomocą gumki recepturki strzel tabletką między rozwarte zęby.
11. Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek. Wypij piwo. Wydobądź butelkę wódki. Nalej do kieliszka, wypij. Przyłóż zimny kompres policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepiony na tężec. Przemyj policzek wódką w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek, aby ukoić ból. Podartą koszulę możesz już wyrzucić.
12. Zadzwoń po straż pożarną, żeby ściągnęli tego pieprzonego kota z drzewa. Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w płot, usiłując ominąć kota przebiegającego przez ulicę. Wyjmij z opakowania kolejną tabletkę.
13. Skrępuj drania za pomocą sznurka od bielizny, związując razem przednie i tylne łapy, a następnie przywiąż go do nogi od stołu. Weź grube, skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij kotu tabletkę, popychając dużym kawałkiem polędwicy. Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła, żeby spłukać tabletkę.
14. Wypij pozostałą wódkę - możesz wprost z butelki. Pozwól żonie zawieźć się na pogotowie. Siedź spokojnie, żeby doktor mógł zszyć ci ramię i wyjąć resztki tabletki z oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół.
15. Sprawdź, czy w pobliskim sklepie zoologicznym nie mają chomików.
JAK PODAĆ TABLETKĘ PSU
1. Zawiń tabletkę w plasterek szynki i zawołaj psa.
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Hahaha, ale to jest święta prawda. Obcinanie pazurów wygląda podobnie!!! One są jak dzieci.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 57
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sty 2025
Reputacja:
0
(05-09-2025, 22:52)yasmina napisał(a): Jak przeczytałam pierwsze zdanie to na prawdę myślałam, że to jakiś poradnik, a potem tylko się smiałam
JAK PODAĆ KOTU TABLETKĘ
1. Weź kota na ręce, otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę. Umieść palec wskazujący i kciuk prawej ręki po obu stronach pyszczka i naciśnij, lekko trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej ręki. Gdy kot otworzy pysk, wpuść tabletkę, pozwól mu zamknąć pysk i przełknąć.
2. Podnieś tabletki z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu. Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.
3. Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmemłaną tabletkę.
4. Wyjmij nową tabletkę z opakowania. Otocz kota lewym ramieniem, jednocześnie trzymając lewą ręką wierzgające tylne łapy. Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej ręki wepchnij tabletkę tak głęboko, jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.
5. Wyciągnij tabletkę z akwarium, a kota z garderoby. Zawołaj do pomocy żonę.
6. Przyduś kota do podłogi, klinując go kolanami, a jednocześnie trzymając wierzgające przednie i tylne łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie, warczące odgłosy, wydawane w tym czasie przez kota. Niech żona przytrzyma jego głowę, jednocześnie wpychając mu drewnianą linijkę między zęby. Następnie wsuń tabletkę między rozwarte żeby i intensywnie pogłaszcz kota po gardle, co skłoni go do przełknięcia.
7. Rozpakuj następną tabletkę. Ściągnij kota z karniszy. Zanotuj sobie, żeby kupić nowe firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy, możesz je sobie posklejać później.
8. Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie tak, aby spod jej pachy wystawała tylko jego głowa. Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka otwórz kotu pysk i wcisnąwszy rurkę między rozwarte zęby, mocno wydmuchnij tabletkę do środka.
9. Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi. Wypij jedną butelkę piwa, żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach. Zabandażuj żonie ramię, a następnie przy pomocy wody z mydłem usuń plamy krwi z dywanu.
10. Przynieś kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach kredensu tak, żeby przez szczelinę wystawała mu tylko głowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczką od herbaty i za pomocą gumki recepturki strzel tabletką między rozwarte zęby.
11. Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek. Wypij piwo. Wydobądź butelkę wódki. Nalej do kieliszka, wypij. Przyłóż zimny kompres policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepiony na tężec. Przemyj policzek wódką w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek, aby ukoić ból. Podartą koszulę możesz już wyrzucić.
12. Zadzwoń po straż pożarną, żeby ściągnęli tego pieprzonego kota z drzewa. Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w płot, usiłując ominąć kota przebiegającego przez ulicę. Wyjmij z opakowania kolejną tabletkę.
13. Skrępuj drania za pomocą sznurka od bielizny, związując razem przednie i tylne łapy, a następnie przywiąż go do nogi od stołu. Weź grube, skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij kotu tabletkę, popychając dużym kawałkiem polędwicy. Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła, żeby spłukać tabletkę.
14. Wypij pozostałą wódkę - możesz wprost z butelki. Pozwól żonie zawieźć się na pogotowie. Siedź spokojnie, żeby doktor mógł zszyć ci ramię i wyjąć resztki tabletki z oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół.
15. Sprawdź, czy w pobliskim sklepie zoologicznym nie mają chomików.
JAK PODAĆ TABLETKĘ PSU
1. Zawiń tabletkę w plasterek szynki i zawołaj psa.
Mam 2 psy - nie oszukasz ich tak łatwo 
Wędlinie zjedzą a tabletke wyplują 
Lecz!tabletka do paszczy i pod nos wąchanie szynki bądź czegoś innego i działa!
Choć ja sam jestem fanatykiem kotów to wolałbym się męczyć z kotem niż psem 
Wyprzedzam pytanie "To czemu masz psy?" odpowiem że psy jakby nie patrzeć są narzeczonej a w praktyce ja karmie sprzątam i z nimi wychodzę
Liczba postów: 1 130
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
21
To teraz o wyższości towarzystw ubezpieczeniowych nad bezsilnością klienta.
4 dni temu pewien kierowca wjechał w tył mojego samochodu nawet nie próbując hamować. Przód jego auta nie istniał, w moim tylko coś tam odskoczyło przy klapie, ślady jego lakieru na zderzaku, a uderzenie poszło na tylną listwę, do której przymocowany jest hak. Pan w szoku, cały czas mnie przepraszał. Przyjechała policja, Pan się od razu przyznał. Ja magicznym guziczkiem w moim samochodzie zgłosiłam szkodę, przyjechała laweta i ok.
No i teraz się zaczyna. Należy mi się samochód zastępczy. Wieczorkiem autko przyjechało, ale jak się okazało tylko na 3 dni, bo na tyle salon samochodowy daje. A co dalej? Więc tłumaczą mi, że to idzie z OC sprawcy, a nie z mojego AC. Policja zgłosiła sprawę do ubezpieczalni sprawcy. Dzwonię tam - oczywiście, jak najbardziej auto będzie/rozmowa z wczoraj/i firma wypożyczająca skontaktuje się ze mną. Zadzwonili i po zadaniu miliona pytań zostałam poinformowana, że muszę zapłacić 50% Vat za wynajem, na który wystawią mi fakturę. Pytam panią kto wystawi fakturę i na kogo, bo pojazd jest w leasingu - pani po raz dziesiąty powtarza wyuczoną formułkę, więc powiedziałam, gdzie może sobie to auto wsadzić itd. Dzisiaj od 8 rano siedziałam na telefonie i dostaję info, że podstawią mi samochód, jak najbardziej z ubezpieczalni sprawcy od innej firmy wypożyczającej. W sprawie vat zadzwoniłam jeszcze do mojej księgowej i ona mi dopiero wytłumaczyła, że tak ma być. No to dobrze. Pan z wypożyczalni dzwoni, znowu zadaje milion pytań i ustalamy adres i datę dostawy samochodu. Po jakiejś godzinie dzwoni pani i mówi, że nie dostanę żadnego auta, bo to jest pomyłka i powinnam się skontaktować z inną ubezpieczalnią. Tyle tylko, że sprawca nie jest w niej ubezpieczony, na to pani, że ona nic nie wie i jakiś fachowiec się ze mną skontaktuje. Rozmowa z nim przebiegła podobnie, jak z panią i też się dowiedział co może zrobić sobie z samochodem...Zadzwoniłam do mojego ubezpieczyciela i pani w ciągu 15 minut zorganizowała mi samochód zastępczy, który już stoi u mnie. I tak to wygląda - poszkodowany traci czas i nerwy na rzeczy, które mu się należą, a sprawca hasa po Himalajach/dosłownie/.
|