Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia
#41
No właśnie tradycja... Uśmiech U mnie w rodzinie począwszy od praprzodków musiała być dochowana i tak któraś z moich prababek kazała przekazywać z pokolenia na pokolenie, że urodzona córka ma mieć na pierwsze, albo na drugie Maria i podobnie z synem - ma być Józef.
Mój pierworodny miał mieć na imię Aleksander, ale w tamtych latach była jakaś bajka ze szczurem Aleksandrem, wiec zrezygnowałam dla dobra dziecka. Potem przypomniałam sobie taka cudną scenę z książek o Ani z Zielonego Wzgórza, gdzie występował Krzysztof. Na drugie oczywiście Józef, trzecie po tacie Mirosław. Drugie dziecię - bardzo chciałam, żeby nazywał się Corrado/zdrobniale Radek/, bo akurat leciał serial "Ośmiornica" i ten nad wyraz przystojny aktor tak miał na imię w filmie. Dziecko do dziś mi dziękuje, że się opamiętałam... Duży uśmiech  . Miałam jeszcze w zapasie Marcin, bo zawsze chciałam mieć brata o tym imieniu, który miałby migdałowe oczy i włosy koloru spalonego żyta. Oczy nie wyszły, włosy prawie, prawie. Marcin na drugie po tacie i trzecie po moim dziadku Antoni. Gdyby była córka na pewno nazywałaby się Marta/tak postanowiłam za pierwszym razem/. Przy drugim dziecku w przypadku córki miała być Olszyna/piękne starosłowiańskie imię i jakby to brzmiało - Olszyna Maria Uśmiech
A ja miałam być Krzysztofem, ale jestem Anna Maria Halina. Nie chciałam tej Haliny, tylko Monika, ale to imię miało być dla sprawienia radości jakiejś ciotce Zdezorientowany
Ale jeszcze tak przy okazji imion muszę Wam powiedzieć, że także od pradziejów mojej rodziny ogromną uwagę przykładało się do nazwisk. Jak powiedziałam mojej mamie, że spotykam się z Mirkiem to pierwsze pytanie było o nazwisko - powiedziałam, a mama na to "Phi, żeby chociaż...i tu podała to nazwisko z końcówka - "ski" Duży uśmiech 
A moja ciocia przedstawiła pana, z którym się spotykała i który miał na nazwisko Biały i od razu z ust mojej prababki padło pytanie "Z których Białych?"/chodziło o herb/. Z żadnych...no i pozamiatane...
Ale w genach to zostaje, bo za każdym razem, jak mi synowie przedstawiali dziewczynę to pytałam o nazwisko Duży uśmiech
Odpowiedz
#42
Pierwsze Monika, drugie Edyta (na te dwa nie miałam wpływu), trzecie Stanisława (bylam do szaleństwa zakochana w takim jednym Stanisławie, więc to było na jego część, a oficjalnie na cześć dziadka :-))
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
#43
Taka sytuacja się kiedyś zdarzyła:

Poniedziałek
Porwaliśmy samolot na lotnisku w Warszawie, pasażerowie jako zakładnicy. Żądamy miliona dolarów i lotu do Meksyku.

Wtorek
Czekamy na reakcję władz. Napiliśmy się z pilotami. Pasażerowie wyciągnęli zapasy. Napiliśmy się z pasażerami. Piloci napili się z pasażerami.

Środa
Przyjechał mediator. Przywiózł wódkę. Napiliśmy się z mediatorem, pilotami i
pasażerami. Mediator prosił, żebyśmy wypuścili połowę pasażerów.
Wypuściliśmy, a co tam.

Czwartek
Pasażerowie wrócili z zapasami wódki. Balanga do rana. Wypuściliśmy drugą
połowę pasażerów i pilotów.

Piątek
Druga połowa pasażerów i piloci wrócili z gorzałą. Przyprowadzili masę
znajomych. Impreza do rana.

Sobota
Do samolotu wpadł GROM. Z wódką. Balanga do poniedziałku.

Poniedziałek
Do samolotu pakują się coraz to nowi ludzie z gorzałą. Jest policja, są
ratownicy, strażacy, nawet jacyś marynarze.

Wtorek
Nie mamy sił. Chcemy się poddać i uwolnić samolot. GROM się nie zgadza.
Do pilotów przyleciała na imprezę rodzina z Krakowa. Z wódką.

Środa
Pertraktujemy. Pasażerowie zgadzają się nas wypuścić, jeśli załatwimy wódkę.




A teraz coś, co śmieszy mnie od dawna:

Poborowy Jerzy Kowalik
06-400 Ciechanów
ul. Sienkiewicza 7m4

Do:
Naczelnik Sił Zbrojnych RP
Prezydent RP
Aleksander Kwaśniewski
00-071 Warszawa

Wielce Szanowny Panie Prezydencie.
Uprzejmie proszę o zwolnienie mnie z zaszczytnego obowiązku pełnienia służby wojskowej ze względu na trudną sytuację rodzinną, w jakiej się znalazłem. A mianowicie: Mam 24 lata i ożeniłem się z wdową w wieku 44 lat. Moja żona ma córkę w wieku 25 lat. Tak się złożyło, że mój ojciec ożenił się z córką mojej żony. Tym samym, mój ojciec stał się moim zięciem, gdyż poślubił moją córkę. W związku z tym, jest ona jednocześnie moją córką i macochą. Mojej żonie i mnie urodził się w styczniu syn. To dziecko jest bratem żony mojego ojca, czyli jego szwagrem. Jednocześnie, będąc bratem mojej macochy jest moim wujkiem. Czyli - mój syn jest moim wujkiem. Żona mojego ojca, czyli moja córka powiła na Wielkanoc chłopczyka, który jest jednocześnie moim bratem, gdyż jest synem mojego ojca, i wnukiem, ponieważ jest synem córki mojej żony. Jestem więc bratem mojego wnuka, a będąc mężem teściowej ojca tego dziecka, pełnię jakby funkcję ojca mojego ojca, pozostając bratem jego syna. Jestem wobec tego własnym dziadkiem.
Dlatego proszę uprzejmie Pana Prezydenta o zwolnienie mnie ze służby wojskowej, gdyż o ile mi wiadomo, prawo nie zezwala powoływać do wojska jednocześnie dziadka, ojca i syna z jednej rodziny.
Z poważaniem
Jerzy Kowalik.

(29-08-2023, 19:56)yasmina napisał(a): No to teraz coś dla Panów, może któryś się wypowie Duży uśmiech

SZARLOTKA DLA FACETÓW

1. Z lodówki weź 10 jajek, połóż na stole ocalałe 7, wytrzyj podłogę, następnym razem uważaj!

2. Weź sporą miskę i wbij jajka rozbijając je o brzeg naczynia.

3. Wytrzyj podłogę, następnym razem bardziej uważaj! W naczyniu mamy 5 żółtek.

4. Weź mikser i wstaw do niego skrzydełka i zacznij ubijać jajka.

5. Wstaw od nowa skrzydełka do miksera, tym razem do oporu. Zacznij ubijać.

6. Umyj twarz, ręce i plecy. W naczyniu pozostały 2 żółtka, dokładnie tyle potrzeba na szarlotkę.

7. Oklej ściany i sufit kuchni gazetami, meble pokryj folią, będziemy dodawać mąkę.

8. Nasyp 20 dkg mąki do szklanki, pozostałe 80 dkg zbierz z powrotem do torebki.

9. Sprawdź czy ściany i sufit są oklejone szczelnie, przystąp do miksowania.

10. Weź szybciutko prysznic!

11. Weź 4 jabłka i ostry nóż.

12. Idź do apteki po jodynę, plaster i bandaże. Po powrocie zacznij obierać jabłka. Przemyj jodyną kciuk!

13. Potnij jabłka w kostkę pamiętając, że potrzebujemy 2 jabłek więc nie wolno zjeść więcej niż połowę! Przemyj jodyną palec wskazujący i środkowy.

14. Jedyne pozostałe jabłko pocięte w kostkę wrzuć do naczynia z ciastem, pozbieraj z podłogi pozostałe kawałki i przemyj wodą.

15. Wymieszaj wszystkie składniki w naczyniu mikserem, umyj lodówkę bo jak zaschnie to nie domyjesz!

16. Przelej ciasto do foremki, wstaw do piekarnika.

17. Po godzinie jeśli nie widać żadnych zmian włącz piekarnik.

18. Po przebudzeniu nie dzwoń po straż pożarną! Otwórz okno i piekarnik.

Po tych przeżyciach nie pozostaje nic innego jak pójść do sklepu i kupić coś z większą zawartością alkoholu.
Uważam, że jest to tendencyjne, ale bardzo ciekawe.
Odpowiedz
#44
Darjim - już dawno się tak nie uśmiałam Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech
Odpowiedz
#45
(03-06-2024, 18:49)yasmina napisał(a): Darjim - już dawno się tak nie uśmiałam Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech

Oj ja też nie  Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
#46
(03-06-2024, 21:06)Akinom napisał(a):
(03-06-2024, 18:49)yasmina napisał(a): Darjim - już dawno się tak nie uśmiałam Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech

Oj ja też nie  Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech

Cieszę się, że spowodowałem uśmiech na twarzy.

(03-06-2024, 18:49)yasmina napisał(a): Darjim - już dawno się tak nie uśmiałam Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech

No, to bomba.
Odpowiedz
#47
Jadę z Opola do Częstochowy i widzę gościa łapiącego okazję. Zatrzymałem się, a on mówi, że bardzo potrzebuje podwózki. I że nie ma grosza. I czy bym mu nie pomógł. Zabieram go, sadzam obok siebie i zaczynamy luźną rozmowę.
Do słowa do słowa wychodzi na to, że gość właśnie wyszedł z pierdla, gdzie spędził parę lat za rozboje, napady itp. Zrobiło się nieswojo, nawet zacząłem się nieco bać. Ale patrzę, a tu jeszcze jeden koleś łapie stopa, więc pomyślawszy, że tamten nic mi nie zrobi przy świadku Przesadziłem pasażera na tylną kanapę a nowego zaprosiłem na miejsce obok siebie.
No i jedziemy, rozmawiamy, jest ok. Po jakimś czasie koleś z boku (drugi wsiadający), wyciąga odznakę, blankiecik i mówi, że jest policjantem, a ja dostaję mandat 300zł i ileś tam punktów, bo tu i tam przekroczyłem prędkość, tyle a tyle razy wyprzedzałem na skrzyżowaniu i jeszcze coś tam i jeszcze coś tam. Tak mnie zaskoczył, że niewiele myśląc przyjąłem mandat, oczywiście wkurwiony do czerwoności. Chwilę później gliniarz każe się wysadzać.
Nic nie odezwawszy się wysadziłem go tam, gdzie chciał i nadal czerwony pojechałem dalej. Po niedługim czasie gostek z tylnej kanapy, dotychczas milczący, prosi abym go wyrzucił tam i tam, kiedy wysiadł wyjął portfel i daje trzy, stówy.
Ja na to:
- Przecież umawialiśmy się, że podwiozę pana za darmo, nie chcę tej forsy.
On odpowiada:
- Bierz Pan, będzie na ten mandat.
Ja na to:
- Ale jak to? Przecież mówił Pan, że nie ma pieniędzy. Poza tym to był mandat dla mnie i przecież nic Panu do tego.
A on:
- Chciał Pan być uprzejmy... Życzliwy... Podwozi pan człowieka z dobrego serca, a ten kutas mandat Panu wypisuje... To mu za... bałem portfel.
Odpowiedz
#48
Hahaha
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
#49
Darjim, jesteś mistrzem w rozśmieszaniu Duży uśmiech . Czekamy na kolejne tego typu opowieści, a przy okazji - pewnie każdy z nas przeżył coś wesołego...piszmy... Uśmiech Mogą też być usłyszane historie, anegdoty itd.
Odpowiedz
#50
Złote myśli Marii Czubaszek.

„Niepalący też żyją tylko do śmierci".

„Młodość musi się wyszumieć, a starość wypalić".

„Każda kobieta powinna w pewnym wieku ustalić ile ma lat i już się tego trzymać".

„Zero ruchu. Przez sport do kalectwa".

„Lepiej być młodym niż starym, ale lepiej być starym niż martwym".

„Wszyscy myślą, że jestem optymistką, a to nie prawda. Ja jestem pesymistką, ale pogodną".

„Co ja z tym zdrowiem zrobię, przecież do grobu go nie wezmę".

Podczas jednego ze spotkań, 5-letnia dziewczynka zapytała Marię Czubaszek czy ta także była kiedyś młoda.
- Dawno, dawno temu, w co trudno, uwierzyć byłam młoda, ale świadków już nie ma, bo wszyscy umarli – odpowiedziała Czubaszek.
- A czy była Pani ładna ? – zapytała dziewczynka
- Młoda rzeczywiście byłam, ale urodę zawsze miałam nienachalną - odpowiedziała Czubaszek.

I jeszcze jedno Jej powiedzenie, które znalazłam –„Jeżeli wciąż nie spotkałaś mężczyzny, u boku którego chciałabyś się zestarzeć, nie przejmuj się. Bez mężczyzny też się zestarzejesz tylko później”.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości