Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Nie martw się Bubka, to taki guwniany rok... powiedz wszystkim żeby sobie inny temat znaleźli i cię nie denerwowali, bo stres cię zabić może.... Duży uśmiechja tak zawsze mówię i na razie działa  Duży uśmiech co do wydatków to niestety my też od nowego roku wiecznie coś....takie życie. Będzie lepiej....a dlaczego chcą cię obciążyć leczeniem z DE? Może mogę ci jakoś pomóc? Coś dopytać albo coś...pamiętaj złość piękności szkodzi, nie martw się, zawsze może być gorzej  Duży uśmiech ale tak serio to nie warto płakać nad rozlanym mlekiem już i tak nic nie poradzisz więc szkoda twojego zdrowia Serce i żal się ile chcesz

Po to tu jesteśmy, żeby móc zapytać... ponarzekać.... pochwalić się...itp każdy to rozumie bardzo dobrze
Odpowiedz
Bubka przykro mi, że rok się zaczął dla Ciebie źle ale pomysł że to tylko materialne sprawy... Tak naprawdę mało ważne, wiesz ? Fajnie że dostałaś mieszkanie, gratulacje. Ale miły gest rodzinny... Powiem Ci tylko albo aż tyle, że u mnie ten rok zaczął się dużo gorzej. Każdy w mojej rodzinie lub męża jest poważnie chory .... Jest niewesoło tymbardziej że mamy mnóstwo wydatków a tu jeszcze biegamy ciągle po szpitalach zamiast zająć się swoim życiem... Nie możemy ruszyć z miejsca dosłownie. Już mnie to tak wszystko męczy. Nie pytaj.. myślę sobie że ten rok miał być taki super, miałam mieć w końcu wiecej czasu dla siebie.. i cuda cudowności a tu klops. Ale wiesz co.. dziś zaczęłam kopanie w ziemi.. córka się bawiła, syn mi pomagał. Było cudownie ciepło. Pomyślałam sobie jak jest pieknie jak ta.przyroda się zieleni. Chciałabym zatrzymać te chwile chociażby na zawsze... Jakoś mi tak miło a zarazem smutno się zrobiło że ten czas tak gnaaa...
Odpowiedz
Tak bardzo się cieszę, że jesteście  Anioł 

Benita z leczeniem w Niemczech to było tak, że mojego Partnera karetka zabrała z autostrady bo kamienia mu szły . Trafił do szpitala ale nie miał tej karty Ekuz, a bez znajomości języka to dużo się nie zdziała. Była tam Polka i coś tłumaczyła, ale tak natlumaczyla że powiedziała mojemu , że jak nie ma ubezpieczenia to się nie wypłaci. Ubezpieczenie miał. Teraz papiery wziął Jego szef i dalej będą załatwiać. 

Auto już u mechanika, a ja "poznaje" inną kopalnie. Przyjechałam z moim na załadunek  Cwaniak
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Dwie nowe, aktywne zmiany (wrrr). Chcą mi zmienić lek (z Aubagio), fundując wcześniej tygodniowy pobyt w szpitalu. Na razie szukają tam miejsca. Ja już przyzwyczajony, że czasami coś człowieka trafia, tylko nie wiem jak to wytłumaczyć mojej dziewczynie. Po czterech latach dziadostwo ruszyło do przodu, a Sylwia zdążyła już odsunąć od siebie myśl, że jednak może być gorzej :-(
Na szczęście dzisiaj piąteczek, więc można sobie pozwolić na to, czy tamto. Myślałem żeby się sponiewierać, ale chyba jednak tylko poczytam. Akurat w sąsiedniej galaktyce planują rozróbę. Dołączę się :-)
Odpowiedz
(24-03-2023, 11:32)Bubka napisał(a): Tak bardzo się cieszę, że jesteście  Anioł 

Benita z leczeniem w Niemczech to było tak, że mojego Partnera karetka zabrała z autostrady bo kamienia mu szły . Trafił do szpitala ale nie miał tej karty Ekuz, a bez znajomości języka to dużo się nie zdziała. Była tam Polka i coś tłumaczyła, ale tak natlumaczyla że powiedziała mojemu , że jak nie ma ubezpieczenia to się nie wypłaci. Ubezpieczenie miał. Teraz papiery wziął Jego szef i dalej będą załatwiać. 

Auto już u mechanika, a ja "poznaje" inną kopalnie. Przyjechałam z moim na załadunek  Cwaniak

Bubka z tego co wiem jesteśmy w uni i każde ubezpieczenie się liczy niektóre kraje coś refundują a niektóre nie, ale w rzeczywistości Niemcy i polska rozliczają się między sobą ja jak w Polsce jestem mogę wziąć rachunek i tu go do swojej kasy wysłać i w Niemczech działa to podobnie, szczególnie jak wypadek się przydarzy. Mam nadzieję że szef załatwi jak nie daj znać to podzwonie i popytam.

(24-03-2023, 16:24)fruu napisał(a): Dwie nowe, aktywne zmiany (wrrr). Chcą mi zmienić lek (z Aubagio), fundując wcześniej tygodniowy pobyt w szpitalu. Na razie szukają tam miejsca. Ja już przyzwyczajony, że czasami coś człowieka trafia, tylko nie wiem jak to wytłumaczyć mojej dziewczynie. Po czterech latach dziadostwo ruszyło do przodu, a Sylwia zdążyła już odsunąć od siebie myśl, że jednak może być gorzej :-(
Na szczęście dzisiaj piąteczek, więc można sobie pozwolić na to, czy tamto. Myślałem żeby się sponiewierać, ale chyba jednak tylko poczytam. Akurat w sąsiedniej galaktyce planują rozróbę. Dołączę się :-)

Mój mąż ciągle też wierzy że zawsze będę fit. Muszą się przyzwyczaić, będzie dobrze. Czy te nowe zmiany przyniosły nowe dolegliwości? Bo ja też mam nowe 2 ale miałam przerwę w leczeniu, wiec zaczynam od nowa. Już 5 tydzień z tecfidera.
Odpowiedz
(23-03-2023, 12:09)Bubka napisał(a): Znowu mam jakieś ciężkie dni... znowu się wszystko kumuluje... wczoraj przyszła faktura ze szpitala z Niemiec. Ponad 900 euro, ale partnera szef wziął te papiery i będą to załatwiali przez nfz. Tydzień temu zderzył się lusterkiem z innym samochodem, najpierw policjant twierdził, że to obopólna wina, ale pani policjantka stwierdziła, że to jego wina. 1020 zł mandatu a na dodatek wczoraj zepsuło mi się auto. Jutro jadę do mechanika i zaś będzie duża kasa. Kurcze taki ten rok się dla nas pechowy zaczął, że szkoda gadać. Próbuję odłożyć coś na remont mieszkania, które dostałam od dziadków i ciągle nam coś wyskakuję. A od rodziców słyszę, że kiedy się wprowadzimy, kiedy zaczniemy, kiedy to i tamto, a kiedy będą dzieci... Siedzi mi to później wszystko w głowie i takie są tego efekty, że głowa mi pulsuję. Ajjj normalnie, żyć się odechciewa. Sory, że Was tak zamęczyłam, ale musiałam. Przynajmniej taką czułam potrzebę.
Bubka, przecież razem "płaczemy" i razem się śmiejemy.
Pomyśl sobie-to wszystko nic, masz już mieszkanie, a teraz powolutku do przodu i uświadom może to rodzinie. Jak mnie naciskają, to mówię "proszę mnie nie denerwować, bo mam chore nerwy".
---------------------------------------------------------------------------
Akinom - z szanownymi tatusiami tak już jest. Mój odwalił taki numer, że ręce i nogi mi opadły. Likwidujemy dom po cioci, która zmarła 2 lata temu. Maneli, starych rupieci - nie wiadomo za co się zabrać. Zdecydowaliśmy, że wynajmiemy firmę, która to wywiezie, no i zaczęło się - tego nie, bo jeszcze dobre, tego nie, bo może się przydać itd. Ale to nic...sprawa dotyczy lodówki, pralki, mikrofalówki i kuchenki. Nikt tego nie chciał kupić, ani nawet wziąć. To tato stwierdził, że schowamy to do garażu/nie wiem po co/ i jeszcze upatrzył sobie jakiś dywan. Pan wywożący rzeczy zapędził się i wywiózł wszystko. Dzwonię do niego i proszę, żeby przywiózł z powrotem, bo będzie awantura. Facet przywiózł. Po czym mój tatuś  pojawił się, żeby sprawdzić czy wszystko zostało zrobione i stwierdził, że te rzeczy nie będą mu jednak potrzebne i można wywieźć Zły .
-----------------------------------------------------------
Fruu - sponiewierać się i dołączyć do rozróby Oczko  Duży uśmiech
Odpowiedz
Benita, te dwie zmiany to tak raczej bez objawów. Owszem, miałem jakieś dziwne epizody, ale nawet nie za bardzo je pamiętam. Wiem, że z jednej strony to źle, ale ja obecnie wieloma dziwnymi symptomami się nie przejmuję. W 99% przypadków odzywa mi się to, co miałem wcześniej. Więc nauczyłem się z tym żyć i tyle. Tylko moja Sylwia co jakiś czas daje mi zjebkę, że bawię się w lekarza, zamiast do niego pójść. No ale jak w końcu się zdecydowałem, to mnie wysłali do psychiatry a ten na drzewo. Więc po co chodzić? Te dwa przypadki, to wydaje mi się, że musiałbym na siłę szukać jakiś nowych dolegliwości. Dla mnie i Sylwii są zaskoczeniem.
Na szczęście Sylwia zmieniła dzisiejsze plany i postanowiła, że sponiewieramy się razem. Tak troszkę tylko, bo ja uwielbiam robić różnego rodzaju nalewki, ale pić alkohol to już tak raczej średnio. No ale kończę, bo za minutę mam prom na stację Luna, a z niej lecę do Kappa X. Yasmina, jak znajdę tam odpowiednik poczty, to wyślę wynik rozróby :-)

Miłych snów Wam wszystkim.
Odpowiedz
(25-03-2023, 01:00)fruu napisał(a): Na szczęście Sylwia zmieniła dzisiejsze plany i postanowiła, że sponiewieramy się razem. Tak troszkę tylko, bo ja uwielbiam robić różnego rodzaju nalewki, ale pić alkohol to już tak raczej średnio. No ale kończę, bo za minutę mam prom na stację Luna, a z niej lecę do Kappa X. Yasmina, jak znajdę tam odpowiednik poczty, to wyślę wynik rozróby :-)

Miłych snów Wam wszystkim.
Słuchaj Sylwii, kobieta wie co mówi Duży uśmiech 

Miłej słonecznej soboty wszystkim Serce
Odpowiedz
(25-03-2023, 01:00)fruu napisał(a): Benita, te dwie zmiany to tak raczej bez objawów. Owszem, miałem jakieś dziwne epizody, ale nawet nie za bardzo je pamiętam. Wiem, że z jednej strony to źle, ale ja obecnie wieloma dziwnymi symptomami się nie przejmuję. W 99% przypadków odzywa mi się to, co miałem wcześniej. Więc nauczyłem się z tym żyć i tyle. Tylko moja Sylwia co jakiś czas daje mi zjebkę, że bawię się w lekarza, zamiast do niego pójść. No ale jak w końcu się zdecydowałem, to mnie wysłali do psychiatry a ten na drzewo. Więc po co chodzić? Te dwa przypadki, to wydaje mi się, że musiałbym na siłę szukać jakiś nowych dolegliwości. Dla mnie i Sylwii są zaskoczeniem.
Na szczęście Sylwia zmieniła dzisiejsze plany i postanowiła, że sponiewieramy się razem. Tak troszkę tylko, bo ja uwielbiam robić różnego rodzaju nalewki, ale pić alkohol to już tak raczej średnio. No ale kończę, bo za minutę mam prom na stację Luna, a z niej lecę do Kappa X. Yasmina, jak znajdę tam odpowiednik poczty, to wyślę wynik rozróby :-)

Miłych snów Wam wszystkim.

To miłego poniewierania Oczko
Ze mnie też słaby pijak, albo jak mówi moja kuzynka " ekonomiczny gość" Bawcie się dobrze.
Odpowiedz
(25-03-2023, 14:36)Benita napisał(a): To miłego poniewierania Oczko
Ze mnie też słaby pijak, albo jak mówi moja kuzynka " ekonomiczny gość" Bawcie się dobrze.
Benitka, przecież nie trzeba od razu iść w makabrę Oczko Duży uśmiech
-------------------------------------------------------------------------
My właśnie z Panem Mężem sączymy drinka, który nazywa się Don Miro/od imienia męża/ i który to mąż wymyślił na bazie rumu Uśmiech
I to Don Miro nie wzięło się znikąd, bo...byliśmy na wakacjach we Włoszech na Gargano na campingu, który był własnością Antonia S., jak i połowa Gargano i takie tam różne włoskie interesy... Zdezorientowany Starszy Pan/mówiliśmy na niego dziadek Uśmiech /adorował pewną Polkę, która była właścicielką biura podróży, z którego właśnie przyjechaliśmy. Codziennie rano przed namiotem miała wysypane płatki róż Serce . Ale do rzeczy - poznaliśmy tam Polaków i poszliśmy z nimi wieczorem do knajpki. Siedzimy w 10 osób przy stole nadchodzi Antonio, obszedł stół, zatrzymał się przy moim Mirku, poklepał go po ramieniu mówiąc "Bene, bene"/dobrze/. No i tak Mirek został Don Miro, bo przecież musiał mieć wspólne interesy z Antonio Oczko Duży uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości