| Użytkownicy online |
Aktualnie jest 573 użytkowników online. » 0 Użytkownik(ów) | 570 Gość(i) Applebot, Bing, Google
|
| Ostatnie wątki |
Mój dzisiejszy nastroj
Forum: Porozmawiajmy - nie tylko o SM
Ostatni post: Konga
4 godzin(y) temu
» Odpowiedzi: 6 266
» Wyświetleń: 3 640 543
|
kuwra... chyba jestem mię...
Forum: Leki, programy lekowe, leczenie w Polsce i innych krajach
Ostatni post: Bartek
23-09-2026, 19:15
» Odpowiedzi: 15
» Wyświetleń: 317
|
Biopsja piersi
Forum: Porozmawiajmy - nie tylko o SM
Ostatni post: calour
23-09-2026, 12:26
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 44
|
Konferencja "SM. Wiem wię...
Forum: Codzienne sprawy a stwardnienie rozsiane
Ostatni post: Konga
20-09-2026, 20:53
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 78
|
Dobry wieczór
Forum: Przedstaw się
Ostatni post: Nadia
03-09-2026, 14:36
» Odpowiedzi: 16
» Wyświetleń: 5 438
|
leczenie kesimpta
Forum: Przedstaw się
Ostatni post: Olaa
31-08-2026, 16:50
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 132
|
Witam ( z diagnozą wstępn...
Forum: Przedstaw się
Ostatni post: smarrito
30-08-2026, 20:25
» Odpowiedzi: 13
» Wyświetleń: 10 451
|
O wyższości Świąt Wielkie...
Forum: Porozmawiajmy - nie tylko o SM
Ostatni post: yasmina
29-08-2026, 18:51
» Odpowiedzi: 128
» Wyświetleń: 36 786
|
Książki
Forum: Porozmawiajmy - nie tylko o SM
Ostatni post: yasmina
29-08-2026, 18:28
» Odpowiedzi: 4
» Wyświetleń: 1 030
|
Co wam poprawia samopoczu...
Forum: Wszystkie tematy, które nie pasują do innych działów
Ostatni post: yasmina
27-08-2026, 20:30
» Odpowiedzi: 65
» Wyświetleń: 276 081
|
|
|
| Nietrzymanie moczu |
|
Napisane przez: belanna - 01-12-2016, 23:07 - Forum: SM i pęcherz
- Odpowiedzi (18)
|
 |
Problem pewnie dobrze znany niektórym z Was: nagłe (ale to naprawdę bardzo nagłe) parcie na mocz i w tym samym momencie popuszczanie, bieg do najbliższej toalety (o ile taka jest gdzieś w pobliżu) z uczuciem, jak mocz już niestety płynie. Bardzo mi to ostatnio dokucza. Biorę Ditropan, ale niestety mimo to mam ten wstydliwy problem, noszę wkładki zawsze kiedy jestem poza domem, ale i tak mam ten lęk, że wkładka nie wchłonie wszystkiego i zostanę na uczelni z mokrymi gaciami :/. Czy znacie może jakieś ćwiczenia, które mogłyby pomóc? Cudów się nie spodziewam, ale żeby mi coś pomogło przynajmniej przejść te kilkadziesiąt metrów do toalety...
|
|
|
| Facebook - czy piszecie o chorobie? |
|
Napisane przez: belanna - 01-12-2016, 22:59 - Forum: Codzienne sprawy a stwardnienie rozsiane
- Odpowiedzi (27)
|
 |
Czy mając konto na FB ujawniacie fakt swojej choroby? Dla mnie jest to jeden z wielu powodów, żeby nie mieć konta na FB, nie ukrywam choroby, ale też nie chcę się tym faktem afiszować przed całym światem włącznie ze studentami, dalekimi pociotkami, przypadkowymi znajomymi itp. A z drugiej strony, choroba jest na tyle istotną częścią mojej tożsamości, że byłoby dla mnie nienaturalne, gdybym o niej w ogóle nie wspominała. Czy Wy nie macie z tym problemu?
|
|
|
| Tecfidera i alkohol |
|
Napisane przez: maki - 27-11-2016, 18:26 - Forum: Leki, programy lekowe, leczenie w Polsce i innych krajach
- Odpowiedzi (30)
|
 |
Znajomi robią imprezę andrzejkową w przyszłym tygodniu raczej mocno alkoholową. Czy jest jakieś ryzyko jak wypiję wódkę gdy biorę Tecfidere? Nie chcę pić dużo, kilka kieliszków dla towarzystwa. Gdzieś czytałem, że mocne alkohole nie bardzo się lubią z Tecfiderą. Próbował ktoś? Dlaczego tak jest? I co może się stać? Czy piwo można bezpiecznie? Jest słabe.
|
|
|
| Witam wszystkich serdecznie! |
|
Napisane przez: lllPiotreklll - 25-11-2016, 20:41 - Forum: Przedstaw się
- Odpowiedzi (6)
|
 |
Jestem Piotrek, od jakiegoś tygodnia obserwuję forum, nastał chyba czas by przedstawić się i opisać swoją historię.
Dokładnie nie pamiętam był rok 2003 bądź 2004 miałem 25/26 lat, wtedy organizm zaczął mi dawać pierwsze, delikatne sygnały, że coś jest nie tak, objawiało się to skurczami nóg i dość dziwnymi bólami takimi jak po wysiłku fizycznym, pamiętam też sytuację gdy prowadziłem samochód, dość daleka samotna podróż, kawał drogi od domu, a ja nagle dostaję zawrotów głowy, zaburzeń widzenia, uczucia lęku, że przytomność stracę, naturalnie zjechałem na pobocze i po jakichś 2h doszedłem do siebie, oj strachu się wtedy najadłem, sam fakt, że do dziś to pamiętam z detalami. Zgłosiłem się do lekarza kardiologa, podstawowe badanie EKG było OK, diagnoza: być może to depresja a być może skoki ciśnienia gdyż miałem problem z nerkami co powodowało podwyższone ciśnienie krwi. Zapomniałem dość szybko o tym epizodzie bo wszystko wróciło do normy, następny pamiętam pojawił się 25.02.2006 (katastrofa budowlana w Katowicach, zawaliła się hala targowa), może to nie na miejscu ale dla mnie to też była swego rodzaju katastrofa. Sobota, rano, budzę się po imprezie i nagle tracę równowagę, po mieszkaniu zaczynam chodzić na czworakach bo makabrycznie kręci mi się w głowie, jestem przerażony, trafiam do lekarza , tego samego o którym wspominałem wcześniej. Opowiedziałem o wczorajszej imprezie i wypitej sporej ilości alkoholu poprzedniego dnia, w ogóle był to czas kiedy sporo imprezowałem, stwierdził, że to prawdopodobnie niedokrwienie błędnika, przepisał leki, faktycznie po kilku dniach nie było śladu po tym co się stało, a że zawsze stroniłem od szpitali, trauma z młodszych lat, bardzo mi to było na rękę i postanowiłem wymazać to z pamięci. Tak a propos pamięci, upływa kilka miesięcy a ja zaczynam mieć z nią problemy, nie mogę sobie przypomnieć określonych faktów, myślę brak magnezu, witamin, intensywne imprezowanie, niepokojące objawy jakoś ustają po tygodniu, następnie zaczynam kuleć na jedną nogę, myślę sobie koślawo chodzę bo pewnie gdzieś się uderzyłem, ponownie objawy po krótkim czasie ustają. Mniej więcej do 2008 panuje u mnie spokój, jakichś drobnych figli jakie płata mi organizm nie poczytuję za coś groźnego.
Następnie zaczynają się pojawiać dziwne dolegliwości bólowe, generalnie plecy, łopatki, kręgosłup, jakieś dziwne mrowienie stóp, bóle neuropatyczne, przeczulica skóry. Jeden z palcy lewej dłoni chce być bardziej dostrzeżony niż pozostałe zaczyna się buntować i ma problemy z czuciem. Później epizod z bełkotliwą mową, nagle przestałem mówić wyraźnie. Idę do neurologa chce mnie wysłać do szpitala, zwlekam, nie idę, znów jakoś to jest, część objawów wycofuje się część nie. Zaczynam zatracać się w tej niedookreślonej chorobie, jakość funkcjonowania znacząco się u mnie obniża ale ja nadal uparcie nie chcę iść do szpitala, czkam na cud . W końcu mobilizuje się, jest grudzień 2011 robię rezonans głowy po tygodniu odbieram wynik, czytam opis, zmany demielinizacyjne przypuszczalnie SM. Wykluczam również boreliozę, na którą cicho liczyłem. Czuję się coraz gorzej, ta wiedza mnie rujnuje, wsłuchuję się w swoje ciało do przesady a ono coraz bardziej zaczyna mnie poniżać i upokarzać dziwacznymi dolegliwościami. Upływa kilka miesięcy kolejny rezonans tym razem kręgosłup odcinek piersiowy, też są zmiany demielinizacyjne. I tak miotam się pomiędzy neurologami a gabinetami masażu, przychodniami rehbilitacji, oczywiście płacę za wszystko żeby było na już bo terminy oczekiwania na kasę chorych są niedorzeczne, mimo to zaczynam coraz gorzej chodzić, gdy rano wstaję poruszam się z gracją prymitywnego robota, na napiętych mięśniach nóg, później jak trochę je rozchodzę jest lepiej, ale nie dużo, potykam się o krawężniki, po schodach chodzę niezdarnie, zawsze asekuruję się poręczą, czuje się jakbym miał ołowiane buty na nogach. Bywa że chodnik jest dla mnie za wąski bo chodzę jak pijany nie czuję podłoża pod nogami, od czasu do czasu dostaję oczopląsu, mam zaburzenia ostrości widzenia, dorzuciłbym jeszcze kilka niedogodności ale opisywanie tego zaczyna wyprowadzać mnie z równowagi nomen omen, może dodam tylko, bo to jest dość istotne, że męczę się bardzo szybko. Jeden z lekarzy zasugerował żebym zbadał ponownie serce, robię tym razem UKG i kompletny szok kardiolog mnie pyta czy miałem zawał bo obraz serca jest taki jakbym miał, mnie o tym nic nie wiadomo, właściwie absurdalnie to brzmi 37 lat i zawał. Mówiąc ogólnikowo serce jest mało wydolne i słabo pompuje, tak więc kolejna dysfunkcja do kolekcji no i pojawia się dylemat czy leczyć SM i umrzeć na serce, bądź nerki gdyż ta cała chemia przy kuracji esemowej obciąża mocno organizm, czy nie robić nic, przestać chodzić i wyciąć się zupełnie z życia. W tym ostatnim zdaniu myślę że jest odpowiedź na to dlaczego nie podjąłem leczenia. Nadal liczę na łut szczęścia, że część tych dolegliwości cofnie się, choć tyle lat już upłynęło a ja nadal się łudzę bo chyba tylko to mi pozostało w moim kiepskim położeniu.
|
|
|
|